12 sierpnia 2014

AHOJ!

Wymarzyłam sobie w tym roku Bałtyk. Odwiedzanych kiedyś każdego roku plaż nie widziałam od czterech lat. Ostatni raz spędziłam nad morzem ponad miesiąc, teraz były to tylko dwa dni. Krótko, ale weekend wystarczył, by nacieszyć się widokami i tym charakterystycznym zapachem piasku, słonej wody i kremu do opalania.

Udało nam się znaleźć prawie pustą plażę, od której od naszego namiotu dzieliło nas kilkadziesiąt kroków. Cudnie!

IMG_5661 IMG_5692 IMG_5698 IMG_5715 IMG_5809 IMG_5782 IMG_5766 IMG_5814 IMG_5804 IMG_5758-2

14 lipca 2014

GODZINA SZCZĘŚCIA

Czasami nie mogę się nadziwić, jak nieco przypadkowe spotkania mogą namieszać w życiu i przeplatać się przez nie w zupełnie niespodziewanych momentach. Z M. poznałyśmy się w marcu, a całkiem niedawno spytała mnie, czy nie zechciałabym zrobić kilku zdjęć w dniu jej ślubu. W pierwszy lipcowy piątek spakowałam więc moją torbę i z motylkami w brzuchu pobiegłam pod Kościół św. Marcina we Wrocławiu. Po ceremonii Para Młoda zorganizowała dla gości mały poczęstunek z muffinkami i szampanem, a ja łapałam uśmiechy.

IMG_4684 kopia IMG_4726 IMG_4776 IMG_5011-—-Odzyskano IMG_4790 IMG_4731 IMG_5251 IMG_4887 IMG_5127 IMG_5173 IMG_5180 IMG_5208 IMG_5169 IMG_5132 IMG_5245 IMG_5267

24 czerwca 2014

ZACISZE

Dwudniowa czerwcówka w Łagowie doskonale zregenerowała siły i dodała energii do dalszych działań. Razem z D. i Adą rozbiliśmy namioty w ośrodku "Zacisze", którego nazwa bardzo dobrze oddaje panującą tam atmosferę. Oprócz naszych, postawionych było tam kilka innych tymczasowych domów, jednak każdy zachował swoją prywatną przestrzeń. Ciszy nie zaburzały płynące z głośników aut szybkie rytmy ani imprezujący do późnych godzin wczasowicze.

Spokój.

Wieczorem na pomoście, na który "wchodzić można tylko na własną odpowiedzialność", rozłożyliśmy nasze maty i śpiwory, i obserwowaliśmy niebo. Nie pamiętam kiedy ostatnio spędzałam tak czas, miasto tłumi światło gwiazd.

Tylko pogoda mogła być trochę lepsza - przez dwa dni na zmianę padał deszcz i świeciło słońce. Stroje kąpielowe spędziły wyjazd na dnie plecaka, nie udało nam się też wypłynąć rowerem wodnym, za to dzięki ciągle zmieniającemu się niebu woda w jeziorze przybierała niesamowite barwy - od mocnego błękitu, przez szmaragdowy, po mniej lub bardziej intensywne odcienie szarości.

"Zacisze" opuszczaliśmy jako ostatni goście.


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22