20 czerwca 2012

WODA I SPOKÓJ

Nad Zalewem Mietkowskim, zwanym także Jeziorem, można spędzić wolny czas. Z Wrocławia niedaleko, łatwo uciec od miejskości. Można wypożyczyć kajak, a najlepiej łódkę - i zaimponować kobiecie. Można być nowoczesnym i spróbować kitesurfingu. Można się wykąpać, chociaż woda nie zachęca, a potem zjeść smażoną rybę. Można opalić sobie plecy i ramiona na kolor buraczkowy. Można siedzieć na plaży, zamknąć oczy i przez chwilę być nad Bałtykiem - ale to tylko przez dźwięk wody, bo nie pachnie morzem, a pod stopami kamienie. Można obserwować górę i planować wycieczki.

Można też spotkać się ze znajomymi i z nieznajomymi, wspólnie zjeść arbuza i porozmawiać. Można odpocząć. 
relaks nad zalewem w mietkowie
jezioro mietkowskie
nad wodą w mietkowie
zalew w mietkowie łódki

14 czerwca 2012

10 000 KROKÓW

Wczoraj, chwilę po jedenastej, w gabinecie nr 23 budynku D rozpoczęłam uczelniane wakacje. Uzyskany wpis wypełnił ostatnie puste miejsce w karcie egzaminacyjnej. 

Pierwszy wieczór oficjalnych wakacji spędziłam z D. i dobrą znajomą. Po wypiciu pysznej kawy z pianką u Ady wybraliśmy się na spacer. Najpierw przespacerowaliśmy się na wrocławski Dworzec Główny (pierwszy raz byłam w środku po remoncie!). Następnie spacerowaliśmy najdłuższą chyba drogą w kierunku Rynku. Po uzgodnieniu, że wszyscy są głodni i natychmiast musimy coś zjeść, zaczęliśmy spacerować w celu znalezienia odpowiedniego lokalu. Zakręciliśmy się po uliczkach wokół Rynku i pospacerowaliśmy z powrotem w kierunku dworca. Tam decyzja: spacerujemy w stronę Mostu Grunwaldzkiego. Ostatecznie zjedliśmy wymarzoną pizzę przy Pasażu Grunwaldzkim. Stamtąd czekał nas tylko jeszcze spacer powrotny.

Tytułowe 10 000 kroków to rozwiązanie wczorajszego problemu-zagadki: ile kroków dziennie robi człowiek? Dość szybko zapomnieliśmy o nurtującym nas pytaniu, jednak okazało się, że kwestia ta była dla nas bardzo ważna. Dzięki wczorajszemu SPACEROWI wyrobiliśmy chyba normę za całe dwa tygodnie! Dawno nie czułam się tak dobrze po przyłożeniu głowy do poduszki :)
 
Dawno temu obiecałam sobie, że będę robić dużo zdjęć. Nie zawsze mam ze sobą aparat (właściwie to mam go ze sobą wciąż zbyt rzadko), dlatego ostatnio coraz częściej sięgam po telefon. Choć jakość marna, zdjęcia mają w sobie pewien urok.

10 czerwca 2012

SUNSET

Banalny jest zachód i banalna fascynacja małą głębią ostrości. 

Ostatnio po deszczu widziałam milion słońc.

8 czerwca 2012

WROCŁAW: 1 DZIEŃ PRZED EURO

A może raczej "Wrocławski Rynek 1 dzień przed EURO", bo tam też wybrałam się 7 czerwca, w dzień otwarcia Strefy Kibica. Przy każdym wejściu do Strefy ubrani w odblaskowe kamizelki pracownicy "służby informacyjnej" dokładnie sprawdzają wchodzących. Na Rynku tłumy wrocławian i przyjezdnych żywo rozmawiają przy specjalnie ustawionych na Euro stolikach czy w ogródkach, stoją wpatrzeni w telebimy.  Polska flaga. Rosyjska flaga. Przed sklepem kibica grupa ludzi ogląda koszulki. Może ktoś kupi szalik? Fredro patrzy na tych, którzy robią sobie zdjęcie z gigantyczną piłką. Ostatnie poprawki dziennikarza przed zdaniem relacji. Farba na policzku. Śmiech, okrzyk, ekscytacja. W takiej atmosferze nawet ja mam ochotę chwycić szalik i krzyczeć: Wpadnij w piłkoszał!