17 grudnia 2012

RUN

Dawno, dawno temu najlepszym, wyczekiwanym dniem tygodnia był (oczywiście) piątek. W piątkowe wieczory czytałam książkę do późnej nocy (czyli pewnie do dwunastej), piątki licealne oznaczały wyjście ze znajomymi. Piękny czas, kiedy nic nie trzeba. 

Teraz, kiedy wszystkie facebookowe profile co tydzień ogłaszają radosną nowinę, że dzisiaj jest piątek! i pytają o imprezowe plany, ja zaparzam kolejną herbatę. Albo jestem w drodze do Jeleniej. Od jakiegoś czasu to nie ten dzień jest tym najbardziej oczekiwanym - ostatnio najbardziej lubię wtorki. Dni, w które wychodzę z domu rano, a wracam przed dwudziestą drugą.

Jutro jest wtorek! Piękny czas, kiedy trochę trzeba, ale bardzo się chce.

6 grudnia 2012

PRZYWITANIE

Jeśli dobrze liczę, herbaty nie słodzę już od pięciu lat. Raz na jakiś czas robię jednak wyjątek. Posłodzona co najmniej sześcioma łyżeczkami cukru, gorąca herbata z sokiem malinowym prosto z termosu, to jeden z najlepszych elementów zimowych spacerów górskich.

W niedzielę wybraliśmy się na wycieczkę łączoną, spacerowo-skitourową. Zaczęliśmy i skończyliśmy tradycyjnie w Szklarskiej, zahaczając o Schronisko pod Łabskim Szczytem, Halę Szrenicką i Kamieńczyk. Przywitaliśmy zimę.

 PS. Zjazd na łopacie był zdecydowanie wart tych siniaków.


Ulubiony obrazek, przestrzeń i cisza.
 
Szrenica.

W górach gwiazdy widać o wiele lepiej.

W schroniskach czas płynie jakoś inaczej. Tuż przez Bożym Narodzeniem - dekoracje wielkanocne :-)

1 grudnia 2012

BIAŁO

Może właśnie tego było mi trzeba, aby przerwać jesienne uśpienie - śniegu? 1 grudnia przywitałam w zaśnieżonej Jeleniej. Krótki spacer z siostrą, widok na góry, zmarznięte policzki i dłonie.

Jutro w planach kolejny spacer. Nieco dłuższy, nieco wyżej, nieco więcej śniegu. Dawno mnie tam nie było.



*    *    *