10 października 2012

COVENT GARDEN [day&night]

Covent Garden to jedno z najczęściej odwiedzanych przeze mnie miejsc w Londynie - byłam tam prawie codzienne. Chociaż lubię spędzać czas w miejscach cichych i dalekich od tłoku, a Covent Garden jest tego totalnym zaprzeczeniem, spacerowanie tam sprawiało mi ogromną przyjemność.

W centralnej części dzielnicy znajduje się Covent Garden Market, w którym już od XIII wieku handlowano owocami i warzywami.

Covent Garden to miejsce rozrywki. Kawiarenki, restauracje, puby przyciągają i turystów, i tutejszych. Z obecności tak dużej potencjalnej publiczności korzystają również artyści prezentujący swoje niezwykłe umiejętności - można tu spotkać żonglerów, cyrkowców chodzących po linach, pomalowanych na złoto i srebrno mimów, piękną skrzypaczkę, gitarzystę, a nawet sobowtóra Jasia Fasoli. W okolicy znajduje się wiele teatrów oraz London Transport Museum.









Riksze - stała część krajobrazu Covent Garden.



Dla wielu jest to również doskonałe miejsce zakupów. Podczas przechadzki można odwiedzić sklepy mniej lub bardziej luksusowych marek odzieżowych, małe drogerie, perfumerie czy butiki z rękodziełem. Znajduje się tam też ogromny sklep Apple, przed którym już po godzinie 20, dzień przed premierą iPhone 5, ustawiła się kolejka kilkudziesięciu osób.


Przez jakiś czas "kawałek" miejsca zajęła ogromna bransoleta zapowiadająca kolekcję Anna Dello Russo dla H&M ;)


Kilka razy zdarzyło mi się przejść przez Covent Garden późnym wieczorem. Miejsce to nabierało wtedy jeszcze większego uroku.







Stacja metra przy Convent Garden jest o pewnych porach jedną z najbardziej zatłoczonych stacji Londynu. Mówią o tym nawet znajdujące się w wagonach plakaty i doradzają wybranie się na sąsiednie stacje - Leicester Square lub Holborn.

6 października 2012

LONDON FASHION WEEK 2012

Big Ben, czerwone budki i londyńskie mosty jeszcze się tu pojawią. Na początek wrzucam kilka zdjęć z tygodnia (a właściwie 5 dni!) mody. 

Śmieszna sprawa z tym wydarzeniem - bardzo przypadkowa. Dopiero 14 września rano sprawdziłam, że LFW zaczyna się właśnie w tym dniu. Chwilę później zobaczyłam, że impreza ma miejsce przy tej samej ulicy, przy której spędzałam większość mojego londyńskiego czasu. 2 minuty, aparat w ręku i byłam na miejscu. Oczywiście pokręcić się mogłam tylko po dziedzińcu Somerset House. 

Kilka dni później zobaczyłam ten wpis na blogu The Sartorialist - jestem raczej daleka od ekscytacji spowodowanej spotkaniem ze sławną osobą, ale z drugiej strony - kto wie, może gdzieś na Strand minął mnie Scott Schuman ;)





















5 października 2012

TU I TAM

Jeszcze tydzień temu byłam tam. Teraz jestem tu. 

Ile czasu trzeba spędzić w danym miejscu, żeby można było powiedzieć: "mieszkałam tam", a nie "odwiedziłam je"? 

Byłam tam siedemdziesiąt trzy dni.

18 lipca 2012

PAMIĄTKA

Cztery miesiące temu, w pewien weekend, w Karpaczu, obejrzałam film o projekcie Sally Mann WHAT REMAINS. Dwa tygodnie temu miałam część zdjęć pochodzących z tej pracy przed sobą.
Film można obejrzeć tutaj.

Prace Sally Mann wywołują mieszane uczucia, ale hipnotyzują. Bardzo, bardzo.